Konopie i miłość od pierwszego umycia?

Konopie i miłość od pierwszego umycia?
3 listopada 2017 H&H

Od kilku lat jesteśmy świadkami coraz większej popularności konopi przemysłowych (Cannabis Sativa L.), które szerszemu gronu odbiorców są przedstawiane jako jedna z nowinek przemysłu spożywczego i kosmetycznego. Czy słusznie? Czy naprawdę cannabis jest odkryciem ostatnich lat? Pytanie o tyle przewrotne, co trafne zarazem.

„Konopie towarzyszą człowiekowi od dwunastu tysięcy lat. Dawały mu tkaniny, sznury, żagle, papier, powrozy, oleje, pokarm, lekarstwa na setki chorób (…) Widzimy wyraźnie, że historię człowieka, obok historii jego relacji z innymi ludźmi, tworzy także historia jego współbytowania z roślinami. Dzieje człowieka to również dzieje pastwisk, drzew, grzybów, zbóż, bawełny, tytoniu oraz konopi. Włóknista struktura i przyrodzona moc konopi pomogły człowiekowi zawojować świat (…) W XX stuleciu człowiek zastąpił konopie bawełną oraz włóknami sztucznymi. Przyrodę zastąpiły chemiczne farmaceutyki (…)” [Kamil Sipowicz, Czy marihuana jest z konopi?]

Już po tym krótkim wstępnie widzimy, że mamy do czynienia z rośliną naszych pra, pra, pra i jeszcze kilka razy „pra” dziadków. W domu rodzinnym mojej babci, na Górnym Śląsku od dziecka jadło i ubierało się w konopie (przynajmniej do końca II wojny światowej).

Pomińmy rolę Cannabis w obrzędach Słowian, obyczajach szlacheckich (opisanych m.in. w Panu Tadeuszu i Trylogii), a spróbujmy skupić się na właściwościach odżywczych i kosmetycznych cannabis sativa.

Konopie – nasze doświadczenia.

Pierwsze spotkanie z olejem konopnym miało u nas miejsce 4 lata temu. Przywieźliśmy z targów konopnych w Pradze 5 litrową puszkę ze świeżo tłoczonym niemieckim olejem konopnym. To była dla nas prawdziwa nowinka. Ciemnozielona ciecz, nieco gorzkawa w smaku i „ciężka” początkowo nie zachwyciła nas swoją obecnością. Nie wiedzieliśmy o tym oleju zbyt wiele. Popełnialiśmy kardynalne błędy, smażąc na nim zamiast spożywać na surowo. Nie wiedzieliśmy nawet, że w Polsce powstają już pierwsze tłocznie naszego, rodzimego oleju. Po „wysmażeniu”, obdarowaniu rodziny i przyjaciół, z pozostałej nam ilości zrobiliśmy nasze pierwsze mydło konopne. Mieliśmy dużo szczęścia, olej „wkręcił się” bez problemu z bazę, a my zaczęliśmy testować mydła na naszych przyjaciołach. Czasami zdarzało się nam pić olej „na surowo”, ale przyznajemy – nieregularnie i bez większej spożywczej ekstazy. Dopiero teraz – po kilku latach przyzwyczajania się do tego lekko orzechowego smaku, doceniamy jego wyrazistość i widzimy przełożenie na nasze samopoczucie. Dlaczego? 4 lata wstecz, wiedzieliśmy (bardzo ogólnie rzecz ujmując), że olej konopny jest podobny do oleju lnianego i na pewno jest bardzo zdrowy. Tylko tyle.  Ale – „kropla drąży skałę” i zaczęliśmy czytać, szukać i upewniać się, dlaczego tak się dzieje.

Konopie w kuchni.

Konopie przemysłowe (uprawowe) są rośliną włóknistą i oleistą. Olej konopny (tłoczony z nasion cannabis sativa), jak potwierdzają ostatnie badania naukowe ( i nasze samopoczucie), jest jednym z najlepszych dla człowieka ze względu na optymalne proporcje kwasów tłuszczowych (NNKT, które mają idealny stosunek kwasów omega-6 do omega-3), zawartość aminokwasów („cegieł” budujących białka oraz DNA), witamin A, E oraz witaminy K (odpowiadającej za procesy krzepnięcia krwi).  Jest także źródłem minerałów takich jak wapń, cynk, fosfor, magnez czy żelazo. Zawiera ponadto duże ilości białka wysokiej jakości, które nie dostarcza cholesterolu, jak w przypadku białka zwierzęcego. Jest ono lepiej przyswajalne przez organizm i co ważne, nie powoduje wzdęć. Reguluje również gospodarkę hormonalną łagodząc syndrom napięcia przedmiesiączkowego. Działa przeciwzapalnie, moczopędnie i pomaga organizmowi w usuwaniu toksyn i

produktów ubocznych przemiany materii. Spożywamy wyłącznie na „surowo” (na chlebie, w sosach sałatkowych, dressingach, jako składnik past i hummusu). Najczęściej – po prostu na łyżce, tak, jak w dzieciństwie podawano nam tran.

Ciekawe przepisy na zastosowanie oleju konopnego w kuchni znajdziecie na blogu Pani Agnieszki Maciąg:

Natomiast olej bardzo dobrej jakości i polskiej produkcji znajdziecie u naszych „konopnych” przyjaciół GoodFoods, pasjonatów tematu

Konopie w kosmetyce.

Dla nas to jeden z najlepszych surowców kosmetycznych. Dlatego znalazł się w naszych mydłach.

W konopnym mydle w kostce (sodowym) zamknęliśmy pod ciśnieniem olej konopny natomiast w mydle w płynie i w piance (potasowym) umieściliśmy ekstrakt konopny (olejek eteryczny)

Olej konopny często zwany jest “olejem suchym” ze względu na szybkość wchłaniania oraz brak uczucia tłustego filmu na skórze. Jest to olej słynący z działania przeciwstarzeniowego, przeciwalergicznego, gojącego i normalizującego – przez co sprawdza się przy każdym rodzaju cery. W naszym klimacie chroni naskórek przed wysychaniem, wygładza, uspokaja podrażnioną skórę. Olej iście „mocarny”, bo znakomicie sprawdza się w momentach, kiedy czujemy, że hormony, słońce, wiatr, temperatura mocno nadwyrężyły naszą cerę. Olej konopny będzie również wybawieniem dla osób borykających się z licznymi niedoskonałościami skóry – działa przeciwzapalnie, łagodzi objawy trądziku, atopowego zapalenia skóry i łuszczycy. Reguluje naturalne zdolności regeneracyjne naskórka i wydzielanie sebum.

Po pierwszym zauroczeniu i zakochaniu się w konopiach – teraz śmiało możemy powiedzieć, że tworzymy stabilny związek.

Niemniej – zdarza się,  że znowu konopie nas czymś pozytywnie zaskoczą i zmuszają do odświeżenia relacji. Mamy nieodparte wrażenie, że nie tylko u nas Cannabis Sativa L.  nie powiedziała ostatniego słowa i jest początkiem podróży.

0 komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*